Skocz do zawartości


Wiktor66

Rejestracja: 25 maj 2026
Poza forum Ostatnio: dziś, 12:02
-----

Moje tematy

Google zakończył wrześniowy Spam Update. Spadł Ci ruch? Sprawdź, czy to algorytm, czy r...

dziś, 12:02

Ostatnie tygodnie w SEO były wyjątkowo gorące. Google zamknął właśnie aktualizację antyspamową, specjaliści sygnalizują wzrost liczby ręcznych kar, a w dokumentacji dla twórców pojawiły się ostrzejsze zapisy dotyczące treści z AI i fałszywych autorów. Jeśli Twoja strona straciła ostatnio ruch z Google, poniżej znajdziesz konkrety: co się zmieniło, jak to zdiagnozować i co zrobić. 
 

Co się wydarzyło

 

September 2026 spam update ruszył 24 września i zakończył się 8 października. Objął wszystkie kraje i języki, a więc także polskie strony, i trwał dwa tygodnie, choć kilka poprzednich aktualizacji antyspamowych zamykało się w ciągu paru dni. To już czwarty spam update w tym roku, po marcowym, czerwcowym i sierpniowym.

Zmiany nie rozkładały się równomiernie. Barry Schwartz z Search Engine Roundtable, śledząc narzędzia mierzące zmienność wyników, wyróżnił trzy fale: 25–27 września, 30 września oraz 4–6 października, przy czym tę ostatnią uznał za trzecią i finalną fazę. W tym czasie część wydawców skarżyła się na forach na gwałtowne spadki ruchu zarówno z wyszukiwarki, jak i z Discover. Te „fazy” to obserwacja branży, a nie oficjalny podział ogłoszony przez Google, ale ich daty przydają się przy diagnozie, o czym niżej.

 

Skąd tak intensywne działania? Według relacji z konferencji Google Search Central Live Deep Dive w Barcelonie Google wyjaśnia częstsze aktualizacje antyspamowe tym, że w sieci przybywa ogromnie dużo nowych treści, a do wyłapywania spamu coraz szerzej używa AI. Gary Illyes miał tam ostrzec, że masowo produkowane treści stają się dziś większym problemem niż spam linkowy.
 

Ręczne kary: coraz więcej zgłoszeń

 

Algorytm to jednak nie wszystko. Ręczne działania (manual actions) to kary nakładane po ocenie strony przez pracownika Google i według praktyków znów jest ich wyraźnie więcej. Marie Haynes, która od lat pomaga firmom z nich wychodzić, mówi, że z praktycznie zera próśb o pomoc zrobiło się kilka tygodniowo; najczęściej chodzi o thin content, pure spam i treści skalowane, w dodatku zwykle na stronach legalnych, działających od lat firm. Na forum pomocy Google też widać więcej takich wątków niż jeszcze niedawno, choć nie jest to lawina, a wśród nich są przypadki, w których usunięcie kilku tysięcy adresów URL nie wystarczyło do zdjęcia kary. Trzeba uczciwie dodać, że Google nie potwierdził oficjalnie wzrostu liczby ręcznych kar, więc na razie mówimy o obserwacjach specjalistów. 

 

Nowe wytyczne: AI, wysiłek i prawdziwi autorzy

Na początku października Google zaktualizował wskazówki dotyczące treści generowanych przez AI: cały taki materiał trzeba przed publikacją ręcznie sprawdzić pod kątem faktów i wiarygodności. Google nazywa to wprost sprawą krytyczną i tłumaczy, że modele językowe nie wyszukują faktów, tylko przewidują prawdopodobny ciąg słów, więc potrafią zmyślać.

Tego samego dnia rozbudowano dokument o tworzeniu pomocnych treści. Google podkreśla w nim, że jakość treści głównej to jeden z najważniejszych czynników oceny strony, a weryfikatorzy jakości patrzą na cztery cechy: wysiłek, oryginalność, talent lub umiejętności oraz dokładność. Automatyczne generowanie stron z feedów czy produkowanie dużych ilości tekstu przez AI bez nadzoru człowieka zostało tam opisane jako niski lub zerowy wysiłek, a samo podawanie źródeł nie zastępuje własnej, oryginalnej pracy. 

W tym samym dokumencie pojawiło się ostrzeżenie przed fałszywym autorstwem: wymyślone nazwiska, zdjęcia autorów wygenerowane przez AI czy zmyślone kwalifikacje Google uznaje za oszustwo, które odbiera stronie wiarygodność i jest sygnałem niskiej jakości. To wyraźna zmiana tonu, bo wcześniej Google dawał do zrozumienia, że podrabiane dane autorów go nie martwią. 
 

Jak sprawdzić, co uderzyło w Twoją stronę

Zacznij od Google Search Console i sekcji „Bezpieczeństwo i ręczne działania” → „Ręczne działania”. Jeśli jest tam komunikat, masz ręczną karę, a raport pokaże jej typ i zakres: całą witrynę albo tylko jej część, na przykład jeden katalog. Wtedy trzeba usunąć przyczynę i złożyć prośbę o ponowne rozpatrzenie, konkretnie opisując, co zostało poprawione.

Jeśli komunikatu nie ma, a spadek zbiega się z datami 25–27 września, 30 września lub 4–6 października, najbardziej prawdopodobny jest wpływ algorytmu. Tu nie ma ani powiadomienia, ani formularza odwoławczego, więc trzeba usunąć naruszenia i uzbroić się w cierpliwość. Google zaznacza, że poprawa może przyjść dopiero po miesiącach, gdy jego automatyczne systemy uznają, że strona przestrzega już zasad.

Zanim jednak zaczniesz przebudowywać serwis, wyklucz inne przyczyny: przypadkowy noindex, zmiany w robots.txt, błędy serwera, przekierowania po migracji czy zwykłą sezonowość. Jeśli pozycje i wyświetlenia stoją w miejscu, a spadają tylko kliknięcia, problemem jest raczej niższy CTR, na przykład przez odpowiedzi AI wyświetlane nad wynikami, a nie kara. Uważaj też na same dane: raport Skuteczność w Search Console ma ostatnio wyjątkowe opóźnienia, 11 października sięgające ponad 64 godzin, więc puste ostatnie dni na wykresie nie muszą oznaczać braku ruchu.
 

Co zrobić w praktyce

 

Przejrzyj serwis pod kątem treści tworzonych hurtowo: podstron generowanych z szablonów i feedów, tekstów z AI publikowanych bez redakcji, dziesiątek niemal identycznych stron pod różne frazy. To, czego nie da się realnie ulepszyć, lepiej usunąć albo połączyć z mocniejszymi materiałami, ale samo masowe kasowanie nie gwarantuje sukcesu, bo liczy się jakość tego, co zostaje. Każdy tekst przygotowany z pomocą AI powinien przejść weryfikację faktów i redakcję przez człowieka, a jako autorów podawaj prawdziwe osoby z realnym doświadczeniem. Jeśli prowadzisz forum, bloga z komentarzami albo serwis z profilami użytkowników, sprawdź też, czy nie zalęgł się tam spam, bo to również bywa powodem ręcznej kary.
 

 

Przydatny test, który przy okazji tych zmian poleca m.in. Aleyda Solis, brzmi: czy gdyby podmienić Twoją markę na markę konkurenta, treść byłaby równie przydatna? Jeśli tak, Twoja treść niczym się nie wyróżnia i właśnie nad tym trzeba popracować.
 

Co dalej

W branży panuje zgoda, że wkrótce może pojawić się kolejny core update, ale Google go jeszcze nie ogłosił, więc warto śledzić oficjalny Google Search Status Dashboard. Kierunek jest jednak jasny: Google coraz mocniej nagradza realny wysiłek, oryginalność, rzetelność i przejrzystość co do tego, kto stoi za treścią, a skróty w rodzaju masowych tekstów z AI czy wymyślonych ekspertów są coraz bardziej ryzykowne.

A jak u Was? Odczuliście tę aktualizację albo dostaliście w ostatnich tygodniach ręczne działanie w Search Console? Dajcie znać, jakie typy stron oberwały.

Źródła: Search Engine Roundtable (https://www.seroundt...2026-42263.html i powiązane artykuły), dokumentacja Google Search Central.

Więcej informacji: https://boostwave.pl/blog/


Dlaczego etyka w sztucznej inteligencji jest kluczowa dla przyszłości technologii

09 października 2026 - 09:56

Sztuczna inteligencja rozwinie się na tyle, na ile ludzie będą jej ufać. A to zaufanie buduje się dość zwyczajnie: jasnymi zasadami, konsekwencją w ich pilnowaniu i szczerością co do ryzyka. Dlatego etyka AI przestała być dodatkiem do produktu i stała się jego częścią.

Dobrze widać to na przykładzie Anthropic, firmy stojącej za modelem Claude. 8 października 2026 r. firma zaktualizowała zasady korzystania ze swoich modeli i dopisała do nich wprost zakazy dotyczące ingerencji w wybory, oprogramowania związanego z bronią oraz inwigilacji.

Najczęściej komentowany jest jednak inny zapis. Jak zwraca uwagę TechCrunch, regulamin zabrania teraz uporczywej przemocy słownej wobec samego modelu. Ta jedna zmiana mówi sporo o tym, jak szeroko rozumie się dziś etykę AI.
 

Co dokładnie zmienia Anthropic
 

Nowy regulamin korzystania z modeli zacznie obowiązywać 12 listopada 2026 r. W komunikacie firma sama przyznaje, że większość zmian doprecyzowuje zasady, które już istniały. Claude wykonuje dziś dłuższe i bardziej samodzielne zadania, więc reguły musiały nadążyć za tym, jak model jest używany w praktyce.

Najwięcej nowych zapisów dotyczy obszarów, w których Anthropic w ostatnim roku notował nadużycia: operacji wpływu, broni i inwigilacji. Zakaz obejmuje teraz wprost oprogramowanie i podzespoły, dzięki którym broń działa, oraz uzbrajanie dronów i innych autonomicznych pojazdów. Claude nie może też pomagać w śledzeniu ludzi bez ich zgody ani wskazywać, kogo organy ścigania mają objąć śledztwem, zatrzymać lub oskarżyć.

W obu przypadkach firma podkreśla, że w praktyce egzekwowała te zasady już wcześniej. Teraz po prostu zapisała je czarno na białym.

Jaśniej opisano też zastosowania wysokiego ryzyka. Jeśli rekomendacja AI może wpłynąć na czyjeś zdrowie, prawa, finanse lub źródło utrzymania, musi ją móc sprawdzić i zmienić wykwalifikowany człowiek. Osoba, której sprawa dotyczy, ma się dowiedzieć, że w procesie użyto AI.

Całkiem nowe są wymogi dla urządzeń, którymi model steruje w świecie fizycznym i które mogłyby kogoś zranić. Operator musi móc je obserwować i w razie potrzeby zatrzymać. Sprzęt ma też przejść w bezpieczny stan, gdy połączenie z Claude’em zostanie zerwane.

Do tego dochodzi zakaz uporczywego i niczemu niesłużącego okrutnego traktowania samych modeli. Anthropic zastrzega, że chodzi wyłącznie o skrajne przypadki. Zwykła frustracja, spieranie się z modelem, mroczne wątki w twórczości czy testy i badania nie są objęte zakazem.
 

Dlaczego wybory są tak wrażliwym obszarem
 

Wybory to obszar, w którym tania, masowa manipulacja wyrządza najtrwalsze szkody. Fałszywej informacji o tym, jak i kiedy głosować, nie da się sprostować, gdy lokale wyborcze są już zamknięte. A model językowy potrafi napisać tysiąc wersji tego samego kłamstwa szybciej, niż człowiek napisze jedną.

W nowej wersji regulaminu rozdział o wyborach nosi tytuł „Nie podważaj procesów demokratycznych” i skupia się na konkretnych zachowaniach. Zakazane jest m.in. szerzenie fałszywych informacji o kandydatach lub zasadach głosowania, podszywanie się pod kandydatów i urzędników wyborczych oraz zniechęcanie ludzi do pójścia na wybory. Osobny, nowy rozdział obejmuje kampanie oparte na fałszywych kontach i zmyślonych redakcjach, i to zarówno polityczne, jak i komercyjne.

To nie są teoretyczne scenariusze. We wrześniowym raporcie o nadużyciach firma opisała dziewięć przerwanych operacji wpływu, wymierzonych w odbiorców na sześciu kontynentach. Część z nich zaplanowano pod konkretne wybory: przed głosowaniem w Mołdawii we wrześniu 2025 r. rosyjskie media państwowe przygotowywały zmyślone, oczerniające informacje o prezydentce tego kraju.

Szczególnie wymowny jest przykład z Malezji. Według raportu platforma powiązana z firmą technologiczną ze Stambułu zarządzała około tysiącem fałszywych kont na X. Profilowała też wyborców we wszystkich 222 okręgach, grając na najbardziej drażliwych podziałach: rasowych, religijnych i tych dotyczących monarchii.

Jest też dobra wiadomość. Większość wykrytych treści nie wywołała niemal żadnej reakcji prawdziwych odbiorców, a część operacji zatrzymano, zanim zdążyły zbudować publiczność. Wniosek jest prosty: zasady działają dopiero wtedy, gdy stoi za nimi realne wykrywanie nadużyć.
 

Bez zaufania nie ma rozwoju
 

Etyka nie hamuje rozwoju AI. To od zaufania zależy, czy ludzie w ogóle zechcą z niej korzystać, a z zaufaniem wciąż bywa krucho.

Potwierdza to globalne badanie Uniwersytetu w Melbourne i KPMG z 2025 r., w którym wzięło udział ponad 48 tys. osób z 47 krajów. Z AI regularnie korzysta 66% badanych, ale zaufać jej jest gotowych tylko 46%. Jednocześnie 70% uważa, że potrzebne są regulacje.

Problemem jest też zaufanie na ślepo. Wśród pracowników 66% korzysta z wyników AI bez sprawdzania ich poprawności, a 56% przyznaje, że przez AI popełniło błąd w pracy.

W dobrej etyce AI liczy się też precyzja. Anthropic usunął z regulaminu ogólny zakaz personalizowania komunikacji wyborczej, bo blokował on też pożyteczne działania, np. organizacje pozarządowe tłumaczące informacje dla wyborców na inne języki. Manipulacyjne targetowanie i nadużywanie danych wyborców nadal jest zakazane, tyle że w innych częściach regulaminu.

Podobnie działa wymóg nadzoru człowieka przy decyzjach o zdrowiu czy pieniądzach. AI można w nich używać, ale zawsze wiadomo, kto odpowiada za ostateczną decyzję.

To trochę jak z hamulcami w samochodzie. Nie montuje się ich po to, żeby jeździć wolno, tylko po to, żeby w ogóle można było bezpiecznie przyspieszyć.
 

Zasady firm i prawo: dwa bezpieczniki zamiast jednego
 

Regulamin firmy nie zastąpi prawa, ale prawo nie nadąży za każdą nową funkcją modelu. Dlatego potrzebne są oba. Anthropic aktualizuje swoje zasady co roku, a unijny AI Act, który wszedł w życie 1 sierpnia 2024 r., jest wdrażany etapami aż do 2028 r.

W Europie ten drugi bezpiecznik właśnie nabiera realnych kształtów. Od 2 sierpnia 2026 r. obowiązują przepisy AI Act o przejrzystości: trzeba informować ludzi, że rozmawiają z AI, i oznaczać deepfake’i oraz część treści wygenerowanych przez AI. Od 2 grudnia 2026 r. zakazane będą też systemy tworzone do generowania realistycznych intymnych deepfake’ów i materiałów przedstawiających seksualne wykorzystywanie dzieci.

Nie wszystko wchodzi jednak od razu. Pakiet zmian, tzw. AI Omnibus, który wszedł w życie w lipcu 2026 r., przesunął obowiązki dla systemów wysokiego ryzyka, np. w rekrutacji, edukacji czy ocenie kredytowej, na 2 grudnia 2027 r.

W Polsce 11 sierpnia 2026 r. weszła w życie ustawa o systemach sztucznej inteligencji. Powołuje ona nowy organ nadzoru, Komisję Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji (KRiBSI). Przepisy o kontrolach, postępowaniach i karach zaczną działać 28 października 2026 r.

Firmowe zasady i prawo w wielu miejscach mówią podobnym językiem, np. gdy wymagają nadzoru człowieka i informowania o udziale AI. Są też obszary, w których regulamin dostawcy sięga dalej. AI Act nie obejmuje zastosowań wyłącznie wojskowych, więc tam zasady twórców modeli mają szczególne znaczenie.
 

Gdzie kończą się dobre intencje
 

Nawet najlepiej napisany regulamin ma słaby punkt: firma sama go pisze, interpretuje i egzekwuje. O tym, czy zasady są stosowane konsekwentnie, wiemy głównie z raportów publikowanych przez nią samą. Regulamin można też zmienić dużo szybciej niż ustawę, i to w obie strony.

Drugi problem to zasięg. Zasady jednej firmy obowiązują tylko jej klientów, więc ktoś, kto chce prowadzić operację wpływu, może sięgnąć po inne narzędzie. Dlatego samoregulacja ma sens obok prawa, a nie zamiast niego.

Najwięcej emocji budzi jednak wspomniany już zakaz okrutnego traktowania modeli. Anthropic od 2025 r. otwarcie przyznaje, że nie wie, czy modele językowe mają jakikolwiek status moralny. Mimo to wprowadza tanie środki ostrożności na wypadek, gdyby jednak tak było.

Nowa zasada wywołała szeroką dyskusję w sieci. Głos zabrał m.in. szef Microsoft AI Mustafa Suleyman, który już wcześniej przekonywał, że idea „dobrostanu modeli” jest błędna. Sceptycy pytają, czy takie zasady mają sens, skoro nie ma rozstrzygających dowodów, że modele cokolwiek odczuwają.

Zwolennicy odpowiadają, że to tania polisa ubezpieczeniowa. Główną „karą” jest zakończenie rozmowy, a użytkownik może od razu zacząć nową. Jeśli modele niczego nie czują, nikt na tym nie traci, a jeśli czują, ostrożność okaże się słuszna.

Tego sporu szybko nie rozstrzygniemy. Pokazuje za to, że etyka AI zaczyna dotyczyć nie tylko tego, co robimy za pomocą maszyn, ale też tego, jak je traktujemy.
 

Co to oznacza w praktyce
 

Dla zwykłego użytkownika zmienia się niewiele. Z Claude’em nadal można się spierać, narzekać na jego odpowiedzi i pisać mroczne opowiadania. Nowe zasady celują w skrajne przypadki i w ludzi, którzy chcą użyć AI, żeby szkodzić innym.

Warto za to wyrobić w sobie nawyk sprawdzania źródeł, zwłaszcza przed wyborami. Profil „zwykłego obywatela” czy lokalny portal z newsami mogą być częścią zautomatyzowanej operacji wpływu. Sygnałem ostrzegawczym jest wiele kont powtarzających ten sam przekaz w podobnym czasie.

Firmy, które budują produkty na modelach AI, powinny przejrzeć regulaminy swoich dostawców, bo to dziś element firmowego compliance. Nowe zasady Anthropic zaczną obowiązywać 12 listopada 2026 r., a w Polsce przepisy o kontrolach i karach ruszają 28 października.

Dobrym punktem wyjścia jest prosta mapa: z jakich narzędzi AI korzystają pracownicy, do czego i jakie dane do nich trafiają. Jeśli AI wpływa na decyzje o klientach lub kandydatach do pracy, potrzebny jest człowiek, który może te decyzje sprawdzić i zmienić. Warto też mówić ludziom wprost, kiedy w ich sprawie pomagała AI.
 

Na koniec
 

Etyka AI coraz rzadziej jest pobożnym życzeniem, a coraz częściej konkretem: zapisem w regulaminie, obowiązkiem w ustawie, funkcją w produkcie. Przykład Anthropic pokazuje, dokąd to zmierza. Granice stają się bardziej precyzyjne, obejmują świat fizyczny i coraz mocniej opierają się na tym, co firmy widzą w danych o nadużyciach.

Od tego, czy te granice będą sensownie wyznaczone i uczciwie pilnowane, zależy zaufanie do AI. A bez zaufania nawet najlepsza technologia nie rozwinie skrzydeł.
 

 

Więcej informacji: https://boostwave.pl/blog/

---
 

Źródła


oogle przestaje wyświetlać gwiazdki z recenzji na stronach o zdrowiu

08 października 2026 - 07:50

Wszystko wskazuje na to, że Google przestało pokazywać gwiazdki z ocenami przy wynikach stron o tematyce zdrowotnej, nawet gdy mają one poprawne dane strukturalne recenzji. Pierwsze spadki widoczności zauważono pod koniec maja 2026 r., kolejne na początku sierpnia. 7 października 2026 r. sprawę nagłośnił serwis Search Engine Roundtable, powołując się na obserwacje firmy Schema App.

Dla przychodni, gabinetów lekarskich i portali medycznych to odczuwalna zmiana: ich wyniki organiczne mniej wyróżniają się na tle konkurencji. Nie oznacza to jednak, że dane strukturalne straciły sens – zmienia się ich rola.
 

Czym są fragmenty z recenzjami
 

Fragment z recenzjami (ang. review snippet) to wynik wyszukiwania wzbogacony o gwiazdki, średnią ocenę i liczbę opinii. Google tworzy go na podstawie danych strukturalnych schema.org: Review opisuje pojedynczą recenzję, a AggregateRating – średnią z wielu ocen. Taki wynik wyróżnia się na stronie wyników, dlatego od lat pomaga zdobywać kliknięcia.

Gwiazdki mogą się pojawić tylko przy wybranych typach treści. Według dokumentacji Google są to m.in. produkty, przepisy, książki, filmy, wydarzenia, kursy i aplikacje. Firmy lokalne (LocalBusiness) i organizacje (Organization) kwalifikują się tylko w serwisach, które zbierają opinie o innych podmiotach.

Ważny wyjątek: od 2019 r. Google nie pokazuje gwiazdek przy opiniach, które firma publikuje o sobie na własnej stronie. Dotyczy to również osadzonych widżetów z opiniami z Google czy Facebooka. Ponadto ocena musi być widoczna na stronie, pochodzić bezpośrednio od użytkowników i nie może być zmyślona ani nieujawnioną płatną opinią.
 

Co dokładnie się zmieniło
 

Gwiazdki zniknęły, choć oznaczenia na stronach medycznych nadal spełniają wymagania Google. Firma Schema App, która wdraża dane strukturalne, odnotowała u klientów z branży zdrowia spadek widoczności fragmentów z recenzjami od końca maja 2026 r. Część organizacji zaliczyła drugi spadek na początku sierpnia (Schema App).

Zespół Schema App sprawdził, czy winne jest wdrożenie. Testowano różne sposoby podpinania aggregateRating, alternatywne ścieżki właściwości i dodatkowe oznaczanie podmiotów medycznych typem Product. Żaden wariant nie przywrócił gwiazdek.

Barry Schwartz z Search Engine Roundtable zauważa, że szukając lekarzy czy dentystów, nie widzi gwiazdek poza wynikami lokalnymi. W wynikach lokalnych oceny nadal są widoczne, bo pochodzą z profili firm w Google, a nie z danych strukturalnych strony.

Do 8 października 2026 r. Google nie ogłosiło tej zmiany, a jego dziennik zmian dokumentacji nie zawiera wpisu na ten temat. Google od zawsze zastrzega jednak, że poprawne dane strukturalne nie gwarantują wyniku rozszerzonego (dokumentacja Google).

Pytania, na które na razie nie ma odpowiedzi:

  • Czy zmiana działa we wszystkich krajach i językach, w tym w polskich wynikach wyszukiwania?
  • Czy obejmuje serwisy z opiniami o lekarzach oraz karty produktów aptecznych i suplementów?
  • Czy jest trwała, czy Google jeszcze ją skoryguje?
     
Dlaczego Google mogło wyłączyć gwiazdki
 

Google nie podało przyczyny, ale zmiana pasuje do trzech dobrze udokumentowanych trendów.

Pierwszy to szczególna ostrożność w tematach zdrowotnych. Google zalicza je do kategorii „Your Money or Your Life” (YMYL), w której treści muszą być bardzo dokładne i zgodne z konsensusem ekspertów. Jego systemy przykładają tam jeszcze większą wagę do sygnałów E-E-A-T: doświadczenia, wiedzy, autorytetu i wiarygodności (Google).

Jedna z hipotez: gwiazdki przy wyniku mogą sugerować pacjentowi ocenę jakości leczenia, choć opinie często dotyczą obsługi czy terminów. W temacie YMYL Google mogło uznać to za zbyt duże uproszczenie.

Drugi trend to systematyczne ograniczanie wyników rozszerzonych. Kolejne decyzje Google, od najnowszej:

  • 24 lipca 2026 – Google dodało do wytycznych dotyczących recenzji zakaz fałszywych i nieujawnionych sponsorowanych opinii. Opinie zbierane „za rabat” bez ujawnienia mogą odebrać prawo do gwiazdek.
  • Koniec maja 2026 – pierwszy spadek gwiazdek na stronach medycznych, bez komunikatu Google. To zmiana opisywana w tym artykule; druga fala przyszła na początku sierpnia.
  • 7 maja 2026 – koniec wyników rozszerzonych FAQ w Google. Znane serwisy zdrowotne i rządowe straciły wyróżnienie, które od 2023 r. zachowały jako jedyne.
  • 12 czerwca 2025 – zapowiedź wycofania kilku typów danych strukturalnych w ramach upraszczania wyników. Efekt: mniej dodatków w wynikach i większy nacisk na samą treść.
  • Sierpień 2023 – wyniki FAQ tylko dla znanych, autorytatywnych stron rządowych i medycznych oraz koniec HowTo. Zaufane serwisy zdrowotne zachowały FAQ jako wyjątek.
  • Wrzesień 2019 – koniec gwiazdek za opinie, które firma publikuje o sobie. Przychodnia nie dostanie gwiazdek za opinie o sobie na własnej stronie.

Źródła: dziennik zmian dokumentacji Google, Making Review Rich Results more helpful, Changes to HowTo and FAQ rich results, Schema App.

Trzeci trend to przebudowa wyszukiwarki wokół odpowiedzi generowanych przez AI. W maju 2026 r. Google opublikowało osobny przewodnik po optymalizacji pod funkcje generatywnej AI. Schema App widzi w zniknięciu gwiazdek kolejny sygnał tej zmiany: wygląd linku traci na znaczeniu, a zyskuje to, czy maszyny poprawnie rozumieją informacje o placówce.
 

Kogo dotyczy zmiana
 

Zmianę odczują witryny, które dotąd miały gwiazdki w zwykłych wynikach organicznych. Placówka, która nigdy ich tam nie miała, nic nie traci.

  • Strony organizacji medycznych z podstronami lekarzy, placówek i usług – tak. Na takich witrynach Schema App zaobserwowało spadki.
  • Serwisy z opiniami o lekarzach i placówkach – możliwe. Formalnie mogą mieć gwiazdki, bo publikują opinie o innych podmiotach. SER nie widzi jednak gwiazdek przy wyszukiwaniu lekarzy poza wynikami lokalnymi.
  • Strona gabinetu z opiniami o samym gabinecie – nie, to starsza zasada. Opinie publikowane o sobie samym nie dają gwiazdek już od 2019 r.
  • Apteki internetowe i sklepy z suplementami lub wyrobami medycznymi – nie wiadomo. Brak publicznych danych, więc sprawdź własne statystyki.
  • Profil firmy w Google (Mapy, wyniki lokalne) – nie. Oceny pochodzą z profilu firmy, a nie z danych strukturalnych strony.

Jeśli przychodnia nigdy nie miała gwiazdek w wynikach organicznych, przyczyną jest najpewniej zasada z 2019 r., a nie obecna zmiana.
 

Wpływ na widoczność i ruch
 

Utrata gwiazdek nie musi oznaczać spadku ruchu. Schema App nie zauważyło, by przekładała się ona na mniejszy całkowity ruch organiczny klientów z branży zdrowia. Wielu z nich w ogóle nie dostrzegło zmiany, dopóki nie wskazał jej zespół obsługi klienta (Schema App).

Zmienia się przede wszystkim wygląd wyniku. Bez gwiazdek link słabiej przyciąga wzrok, więc przy części zapytań może spaść współczynnik klikalności (CTR). Szczególnie warto obserwować frazy, przy których obok pojawiają się wyniki lokalne z ocenami z profili firm.

Jak to sprawdzić? W Google Search Console otwórz raport skuteczności i użyj filtra wyglądu w wyszukiwarce (ang. Search appearance) dla fragmentów z opiniami (Review snippet). Właśnie takim wykresem Schema App zilustrowało spadek (Search Engine Roundtable). Porównaj kliknięcia i CTR przed końcem maja 2026 r. i po nim, a potem zestaw je z całym ruchem organicznym.

Ta sytuacja zmienia też sposób oceny danych strukturalnych. Wyświetlenia i CTR wyników rozszerzonych nie mogą być jedyną miarą ich wartości, bo to Google decyduje, czy wynik rozszerzony przyzna. Może to zmienić nawet wtedy, gdy oznaczenia pozostają poprawne.
 

Co robić teraz: 8 kroków dla marketerów w branży zdrowia
 

Najrozsądniejsza reakcja to spokój i przesunięcie akcentów, a nie przebudowa oznaczeń.

  1. Nie usuwaj poprawnych danych strukturalnych. Opisują lekarzy, specjalizacje, usługi i lokalizacje, więc pomagają wyszukiwarkom i systemom AI zrozumieć placówkę. Klienci Schema App świadomie zostawili rzetelne oznaczenia, zamiast gonić za gwiazdkami.
  2. Nie naginaj oznaczeń, żeby odzyskać gwiazdki. Testy z typem Product i innymi ścieżkami właściwości nie zadziałały. Naruszenie wytycznych dotyczących recenzji może zaś skończyć się działaniem ręcznym Google (dokumentacja Google).
  3. Sprawdź własne dane. W Search Console porównaj okresy wokół końca maja i początku sierpnia 2026 r. Ustal, czy spadek dotyczy tylko wyników z gwiazdkami, czy całego ruchu.
  4. Przenieś akcent na profil firmy w Google. W wynikach lokalnych oceny nadal są widoczne, więc tam pacjent wciąż zobaczy gwiazdki. Proś o opinie wszystkich pacjentów i nie oferuj nic w zamian.
  5. Zostaw opinie na stronie – dla pacjentów. Nadal budują zaufanie osób, które na nią trafiły. Muszą jednak być prawdziwe, a opinie za korzyści – wyraźnie oznaczone, zgodnie z wytyczną Google z lipca 2026 r.
  6. Wzmocnij sygnały E-E-A-T. Podpisuj treści medyczne nazwiskiem autora lub recenzenta i dodaj biogramy z kwalifikacjami. Google zaleca jasno pokazywać, kto i jak stworzył treść (Google).
  7. Opisz placówkę spójnie dla ludzi i maszyn. Lekarze, specjalizacje, usługi i lokalizacje powinny być ze sobą powiązane na stronie, w danych strukturalnych i w profilu firmy. Schema App radzi sprawdzić, czy maszyny poprawnie rozpoznają te elementy i czy informacje są wszędzie zgodne.
  8. Mierz widoczność szerzej niż gwiazdkami. Śledź też, jak marka wypada w odpowiedziach AI. W czerwcu 2026 r. Google przedstawiło w Search Console raporty skuteczności dla generatywnej AI.
     
Najczęstsze pytania
  Czy Google oficjalnie potwierdziło zmianę?
 

Nie. Do 8 października 2026 r. Google nie opublikowało komunikatu ani wpisu w dzienniku zmian dokumentacji.
 

Czy brak gwiazdek obniży pozycję mojej strony?
 

Gwiazdki zmieniają wygląd wyniku. Schema App nie zaobserwowało, by ich utrata obniżyła całkowity ruch organiczny klientów z branży zdrowia.
 

Czy mam usunąć oznaczenia Review i AggregateRating?
 

Nie musisz, jeśli są prawdziwe i zgodne z treścią strony. Popraw natomiast oznaczenia opinii, których pacjent nie widzi na stronie, bo Google wymaga, by oznaczone recenzje były dla użytkownika widoczne.
 

Czy gwiazdki znikną też z Map Google?
 

Nic na to nie wskazuje. W wynikach lokalnych oceny pochodzą z profilu firmy w Google i nadal są widoczne.
 

Czy dodanie typu Product przywróci gwiazdki?
 

Nie. Schema App przetestowało ten wariant bez skutku, a błędne typowanie placówki medycznej zniekształca informacje o niej.
 

Czy zmiana dotyczy polskich wyników wyszukiwania?
 

Tego jeszcze nie wiadomo. Najpewniejszym źródłem odpowiedzi są dane Twojej witryny w Search Console z ostatnich miesięcy.
 

Podsumowanie
 

Gwiazdki przy wynikach stron medycznych w Google zniknęły bez zapowiedzi, ale ruch organiczny nie musi na tym ucierpieć. Rzetelne dane strukturalne nadal mają sens, bo pomagają wyszukiwarkom i systemom AI zrozumieć placówkę. Zamiast walczyć o gwiazdki, lepiej zainwestować w profil firmy w Google, wiarygodne treści i spójne informacje o lekarzach i usługach.

Więcej informacji: https://boostwave.pl/blog/

Źródła

Google aktualizuje dokumentację tempa crawlowania: Retry-After trafia do sekcji awaryjnej

07 października 2026 - 08:24

Google odświeżyło dokument „Reduce the Google crawl rate". Większość zmian to przeorganizowanie treści na stronie, ale w sekcji dotyczącej pilnego ograniczania ruchu crawlerów (na wypadek awarii) pojawiły się nowe informacje i przykłady użycia nagłówka HTTP Retry-After. Warto od razu uściślić: Google nie wprowadza nowego mechanizmu dławienia Googlebota. Obsługa Retry-After istniała już wcześniej i była opisana w dokumencie o tymczasowym wstrzymywaniu działania witryny; przeniesienie jej do przewodnika o tempie crawlowania ma po prostu ułatwić znalezienie tej informacji wtedy, gdy jest najbardziej potrzebna.

 

Jak to działa w praktyce
 

Jeśli crawlery Google w danym momencie obciążają serwer ponad miarę, Google zaleca, aby na krótki okres (kilka godzin, maksymalnie 1–2 dni) zwracać kod 500, 503 lub 429 zamiast 200. Gdy infrastruktura Google zobaczy znaczącą liczbę takich odpowiedzi, ogranicza tempo crawlowania dla całego hosta – także dla adresów, które nadal zwracają normalną treść – a po spadku liczby błędów automatycznie zwiększa je z powrotem.

Nowość w dokumentacji polega na tym, że przy kodach 503 lub 429 (uwaga: nie 500) można dołączyć nagłówek Retry-After zgodny z RFC 9110, który podpowiada crawlerom, kiedy mogą ponowić żądanie – jako liczbę sekund albo konkretną datę i godzinę w UTC. Przykładowo:

 
HTTP/1.1 503 Service Unavailable
Retry-After: 300
 

albo

 
HTTP/1.1 429 Too Many Requests
Retry-After: Thu, 08 Oct 2026 06:00:00 GMT
 

Google traktuje ten nagłówek jako dodatkowy, jawny sygnał od właściciela strony, uzupełniający same kody odpowiedzi, które już wcześniej były wykorzystywane jako wskazówka do zmniejszenia crawlowania.
 

Na co uważać

Dokumentacja wprost ostrzega, że ograniczanie tempa crawlowania ma szerokie skutki: Googlebot odkryje mniej nowych stron, istniejące będą odświeżane rzadziej (np. ceny i dostępność produktów wolniej trafią do wyników), a usunięte adresy dłużej pozostaną w indeksie. W Google Ads kampanie mogą zostać wstrzymane lub anulowane, a reklamy mogą przestać się wyświetlać. Jeszcze ważniejsze: jeśli Googlebot przez wiele dni widzi te kody na tym samym URL-u, adres może wypaść z indeksu – dlatego Google odradza stosowanie tej metody dłużej niż 1–2 dni.
 

Zanim sięgniesz po kody błędów

 

Dokument przypomina też, że nagły wzrost crawlowania zwykle ma konkretną przyczynę po stronie serwisu – najczęściej nawigację fasetową, sortowanie i filtrowanie generujące masę URL-i, kalendarze z osobnymi adresami dla każdej daty albo cele Dynamic Search Ads. Google zaleca zajrzenie do logów serwera i skonsultowanie się z hostingiem, zanim zacznie się „gasić pożar" kodami 503. A jeśli zwracanie błędów jest na danej infrastrukturze niewykonalne, pozostaje specjalny formularz zgłoszeniowy w Search Console, w którym podaje się optymalne tempo dla witryny – rozpatrzenie może potrwać kilka dni, a o zwiększenie tempa prosić nie można.

Dla przypomnienia: od wycofania limitera tempa indeksowania z Search Console kody odpowiedzi HTTP są w zasadzie jedynym narzędziem bezpośredniego, szybkiego hamowania Googlebota – dyrektywa crawl-delay w robots.txt jest przez Google ignorowana.

Pytania do Was:
 

Czy ktoś z Was stosował 503 + Retry-After podczas awarii lub migracji i obserwował, jak szybko Googlebot wraca do normalnego tempa? Macie wdrożony automatyczny tryb awaryjny na poziomie CDN/WAF, czy robicie to ręcznie? I czy Wasze serwery w ogóle wysyłają Retry-After przy 429?

Więcej informacji: https://boostwave.pl/blog/

Źródło: https://www.seroundt...date-42247.html
Dokumentacja Google: https://developers.g...duce-crawl-rate

 

 


Google walczy ze spamem za pomocą AI. Dlaczego spam update'ów jest coraz więcej i c...

06 października 2026 - 08:54

Cześć!
 
Jeśli mieliście wrażenie, że w tym roku Google wypuszcza spam update'y wyjątkowo często, to nie było złudzenie. Podczas Google Search Central Live Deep Dive w Barcelonie, trzydniowego wydarzenia zespołu Search Relations dla SEO-wców, Google wyjaśniło, skąd ta częstotliwość i jak zmienia się walka ze spamem. W skrócie: treści przybywa lawinowo, a do ich odsiewania Google zaprzęga sztuczną inteligencję.
 
Poniżej zebrałem najważniejsze wnioski z relacji Johna Campbella (We Are ROAST), artykułu Barry'ego Schwartza na Search Engine Roundtable oraz świeżych zmian w dokumentacji Google.
 
Skąd tyle spam update'ów?
 
Odpowiedź Google jest prosta: nowych treści powstaje dziś znacznie więcej niż kiedykolwiek, a spory ich odsetek to spam. To właśnie w niego celują aktualizacje antyspamowe. Więcej contentu oznacza więcej spamu, a więcej spamu oznacza częstsze poprawki systemów.
 
Gary Illyes przypomniał przy okazji skalę: Google każdego dnia odfiltrowuje około 40 miliardów spamerskich stron. Ta liczba nie jest nowa, bo od dawna figuruje w materiałach „How Search Works", ale dobrze pokazuje, z jakim wolumenem mamy do czynienia.

------
 
AI kontra AI
 
Najciekawszy wątek: zespół walczący ze spamem coraz częściej wykorzystuje AI, żeby wyłapywać więcej słabych treści. To w dużej mierze odpowiedź na problem, który AI samo napędza. Generatory tekstu sprawiły, że wyprodukowanie tysięcy stron kosztuje dziś niewiele, więc sieć zalewa fala treści niskiej jakości.
 
Eric Murillo, analityk Trust and Safety odpowiedzialny za Discover, mówił otwarcie, że tzw. AI slopu przybywa i trafia on również do feedu Discover. Kluczową rolę odgrywają tu zgłoszenia od użytkowników, bo to na ich podstawie powstają nowe filtry antyspamowe.
 
Murillo obalił też popularny mit: nie istnieje osobny bot Discover. Wszystko działa na standardowym indeksie Google, a każda treść przechodzi przez swoistą bramkę. Materiały łamiące zasady oraz te słabej jakości (ocenianej przez pryzmat E-E-A-T) są odfiltrowywane, a do Discover trafiają tylko treści uznane za bezpieczne i wiarygodne.

------
 
Skalowane treści groźniejsze niż spam linkowy
 
Gary Illyes wymienił trzy powody, dla których Google stale zmienia sposób oceny jakości: rosnącą liczbę formatów treści, rosnącą liczbę stron i serwisów oraz sam spam, czyli m.in. cloaking, doorway pages, scrapowane treści, spam linkowy i zhakowane strony.
 
Najważniejsze ostrzeżenie z tej części: treści produkowane masowo stają się dziś większym problemem niż spam linkowy. To spora zmiana perspektywy dla branży, która przez lata kojarzyła kary głównie z linkami.
 
Warto też zapamiętać, że core update'y oceniają treści na poziomie pojedynczych podstron, a nie całej domeny. Dlatego po aktualizacji jedne adresy w serwisie mogą rosnąć, a inne w tym samym czasie spadać.

------
 
Nie liczy się, kto napisał, tylko jak
 
Duy Nguyen, Search Quality Analyst w Google, postawił sprawę jasno: problemem nie jest to, czy tekst napisał człowiek, czy AI, tylko jego jakość. Słaby content może pochodzić z obu źródeł. Nguyen podkreślił też, że nie istnieje jeden system oceniający jakość. Google korzysta z setek sygnałów, różnych dla różnych typów wyników, i nieustannie prowadzi testy. Jego rada była prosta: przeczytać publicznie dostępne wytyczne dla Search Quality Raterów.
 
Te wytyczne opierają się na czterech filarach, które Google 2 października dopisało także do swojego dokumentu o tworzeniu pomocnych treści:
 
Nakład pracy (effort). Ile ludzkiej pracy włożono w treść albo w system, który ją tworzy. Automatyczne generowanie stron z feedów czy produkowanie dużych ilości tekstu przez AI bez nadzoru i redakcji Google wprost uznaje za brak wysiłku. Co ważne, samo podanie źródła nie zastępuje własnej pracy.
 
Oryginalność. Czy treść wnosi informacje lub perspektywę, których nie ma już na innych stronach.
 
Talent lub umiejętności. Czy treść jest dobrze napisana, dobrze wyprodukowana albo po prostu sprawnie działa. Nie każdy temat wymaga wiedzy eksperckiej, bo osobiste doświadczenie też ma wartość.
 
Rzetelność. Treści informacyjne muszą być zgodne z faktami, a w tematach YMYL wręcz bardzo dokładne i spójne z konsensusem ekspertów.
 
W tej samej aktualizacji Google podkreśliło, że jednym z najważniejszych czynników oceny strony jest jakość jej głównej treści, czyli wszystkiego, co bezpośrednio realizuje cel strony: tekstu i multimediów, narzędzi interaktywnych, treści od użytkowników (np. dyskusji na forum czy opinii), sekcji ukrytych w zakładkach, a także tytułów i nagłówków. Tego samego dnia zaktualizowano również dokument o treściach generowanych przez AI, z naciskiem na ręczne sprawdzanie faktów i przegląd takich materiałów.

------
 
Trzy przykłady z Barcelony, które dobrze to pokazują
 
Juan Seguí z agencji acceseo opowiadał o wózku dla bliźniaków. Napisanie, że jest „kompaktowy", niewiele rodzicowi mówi. Prawdziwe pytanie brzmi: czy zmieszczę się z nim w windzie, razem z wózkiem i sobą w środku? Po dodaniu FAQ odpowiadającego na takie konkretne, życiowe pytania liczba kliknięć z wyników organicznych wzrosła o 14%, a klienci rzadziej dopytywali przed zakupem.
 
Robert Wojno z Hostingera porównał dwa artykuły. Ogólny poradnik o tym, czym jest VPS, zebrał 1,6 mln wyświetleń, a niszowy tekst o stawianiu dedykowanego serwera do gry Palworld tylko 46 tys. Mimo to ten drugi miał 23 razy wyższy CTR i lepiej konwertował.
 
Duy Nguyen jako wzór dobrej treści podał recenzję butów opartą na własnych pomiarach, własnych zdjęciach i szczegółowym researchu. Wspólny mianownik wszystkich trzech przykładów? Konkret, którego nie da się skopiować z pierwszej strony wyników.

------
 
Gary Illyes: korzystajcie z AI, ale z głową
 
Na zamknięcie konferencji Gary podsumował podejście Google do AI w trzech punktach. Po pierwsze, warto z AI korzystać, bo przyspiesza pracę nad treściami, stroną i obsługą klientów. Po drugie, trzeba robić to odpowiedzialnie, bo modele halucynują, a briefy contentowe generowane przez AI łatwo dokładają kolejną porcję śmieci do internetu. Po trzecie, AI w wyszukiwarce Google to po prostu SEO: funkcje AI korzystają z tych samych procesów co klasyczne wyniki, więc nowe akronimy nie są tu potrzebne.

------
 
Jak szybko działają spam update'y?
 
Z danych, które Gary pokazał w Barcelonie, wynika, że spam update wdraża się zwykle w 1–2 dni. Efekt w rankingu pojawia się typowo po 1–2 tygodniach, bo systemy działają w trybie ciągłym. W gorszym scenariuszu, gdy dane odświeżane są partiami, trwa to miesiące. Dla porównania odbicie po core update to zwykle 3–6 miesięcy.
 
Jeśli serwis dostanie ręczne działanie, informacja o nim pojawi się w Search Console, a jego zdjęcie trwa typowo 1–2 tygodnie. Te liczby warto traktować orientacyjnie, bo sam Gary zaznaczył, że to raczej ćwiczenie niż oficjalne terminy.

------
 
Co z tym zrobić już teraz?
 
Spodziewajcie się kolejnych spam update'ów i zaostrzania progów. Największe ryzyko dotyczy treści tworzonych masowo i niskim kosztem. Jeśli macie w serwisie tysiące podstron z jednego szablonu albo teksty generowane przez AI bez redakcji, to dobry moment na audyt.
 
Przy każdym typie podstrony zadajcie sobie dwa pytania. Czy wnosi coś, czego użytkownik nie znajdzie gdzie indziej? I czy po podmianie Waszego logo na logo konkurencji nadal miałaby sens? Zamiast przepisywać to, co już jest w top 10, inwestujcie we własne dane, zdjęcia, testy i odpowiedzi na realne pytania klientów.
 
A jeśli używacie AI w procesie, traktujcie je jako narzędzie, nie autora. Fakty sprawdzajcie ręcznie, a każdy tekst niech przejdzie przez człowieka przed publikacją.

------
 
Pytanie do Was
 
Czy po tegorocznych spam update'ach widzieliście spadki na stronach z treściami generowanymi masowo? I jak u Was wygląda praca z AI: gdzie stawiacie granicę między wsparciem a automatem? Dajcie znać w komentarzach!

------

Więcej informacji: https://boostwave.pl/blog/

---
 
Źródła:
 
Search Engine Roundtable, „Google Search Spam Updates Use AI To Find AI Spam & More": https://www.seroundt...s-ai-42226.html
 
We Are ROAST, relacja z 3. dnia Search Central Live Deep Dive Barcelona: https://weareroast.c...na-day-3-recap/
 
Search Engine Roundtable, aktualizacja dokumentu o pomocnych treściach: https://www.seroundt...t-sa-42218.html
 
Google Search Central, „Creating helpful, reliable, people-first content": https://developers.g...helpful-content