Cześć wszystkim,
Przeglądając dyskusje o SEO, łatwo zauważyć jedną tendencję – 90% czasu poświęcamy na to, jak pozyskać linki do naszej strony. Znacznie rzadziej rozmawiamy o tym, do kogo my linkujemy. Z perspektywy praktyki SEO, zaniedbanie linków wychodzących to częsty błąd, który potrafi nieźle odbić się na widoczności serwisu, zwłaszcza w dobie rygorystycznego oceniania jakości przez algorytmy Google (E-E-A-T).
Napisaliśmy ostatnio artykuł o zarządzaniu linkami wychodzącymi na blogu Proboost, który jest fajnym punktem wyjścia dla osób, które dopiero zaczynają porządkować ten aspekt swojej strony.
Jako uzupełnienie i rozwinięcie tego tematu, chcę dorzucić kilka kluczowych uwag z perspektywy technicznego SEO, a także sprostować jeden ważny detal, na którym początkujący mogliby się potknąć.
Dlaczego w ogóle powinieneś przejmować się tym, do kogo linkujesz?Wyszukiwarki oceniają Twoją stronę przez pryzmat "sąsiedztwa" (tzw. neighborhood). Wyobraź to sobie tak:
-
Jeśli linkujesz do rzetelnych źródeł, badań naukowych, oficjalnych dokumentacji czy uznanych portali branżowych, wysyłasz sygnał: "Moja treść jest oparta na faktach i rzetelnie udokumentowana". To buduje Twój Trust (zaufanie).
-
Jeśli z Twojej strony wychodzą linki do stron niskiej jakości, kasyn online, czy wygasłych domen, które przejęli spamerzy, algorytm może uznać Twój serwis za część tzw. bad neighborhood.
W podlinkowanym artykule autorzy wspominają o użyciu Ahrefs, SEMrush oraz... Google Search Console do sprawdzania linków wychodzących.
Tutaj muszę wejść w słowo: Google Search Console NIE posiada raportu pokazującego linki wychodzące na zewnątrz (do innych domen). GSC świetnie nadaje się do analizy linków przychodzących do Ciebie oraz linkowania wewnętrznego (między Twoimi podstronami), ale nie przeskanuje Twojej strony pod kątem tego, dokąd Ty odsyłasz użytkowników.
Czego zatem użyć w praktyce, by zrobić to dobrze? Do pełnego audytu linków wychodzących najlepiej sprawdzają się crawlery:
-
Screaming Frog SEO Spider: Absolutny standard. W darmowej wersji przeszuka do 500 podstron. Zakładka "External" pokaże Ci wszystkie linki wychodzące oraz (co kluczowe) ich kody odpowiedzi (np. czy nie linkujesz do błędu 404).
-
Sitebulb: Świetne, bardzo wizualne narzędzie audytowe, które od razu flaguje "niebezpieczne" linki wychodzące.
-
Ahrefs / SEMrush (moduły Site Audit): Jeśli używacie tych kombajnów, uruchomcie po prostu audyt strony - wskażą one zepsute linki zewnętrzne w osobnych raportach.
Żeby nie przedłużać, oto co z własnego doświadczenia polecam wdrożyć na każdej domenie, którą zarządzacie:
-
Zjawisko "Link Rot" (Gnicie linków): Strona, do której linkowałeś w świetnym artykule 3 lata temu, mogła przestać istnieć albo domena wygasła i postawiono na niej chiński sklep. Regularny crawl (np. raz na kwartał) i usuwanie/aktualizowanie linków zwracających błędy 404 to higiena, która bezpośrednio wpływa na doświadczenie użytkownika i ocenę strony przez boty.
-
Pilnuj atrybutów: Jeśli masz na stronie linki afiliacyjne, artykuły sponsorowane lub odsyłasz do systemów partnerskich, musisz stosować atrybuty rel="sponsored" lub rel="nofollow". Jeśli Google wykryje, że "sprzedajesz" moc SEO bez oznaczeń, ryzykujesz nałożeniem kary ręcznej za nienaturalne linki wychodzące.
-
Nie bój się linkować (Follow): Wielu początkujących webmasterów zamyka wszystkie linki zewnętrzne w nofollow, bojąc się "wycieku mocy" (tzw. PageRank sculpting to już prehistoria SEO). Jeśli źródło jest świetne i naturalnie uzupełnia Twój tekst, daj link normalny (dofollow). To ludzkie i naturalne dla sieci.



