Wielu specjalistów SEO wchodzi w środowisko Google Play z założeniem, że to po prostu inna wyszukiwarka, w której wystarczy nasycić tytuł i opis słowami kluczowymi, żeby być wysoko. To błąd poznawczy, który kosztuje realne instalacje.
Algorytm Google Play ewoluował znacznie szybciej w kierunku oceny jakości produktu niż algorytm webowy. O ile w klasycznym SEO treść jest królem, o tyle w ASO królem jest retencja i stabilność.
Z mojego doświadczenia wynika, że możesz mieć idealnie zoptymalizowane metadane (Tytuł, Krótki Opis, Długi Opis), ale jeśli zaniedbasz te trzy obszary, widoczność spadnie drastycznie:
-
ANR & Crash Rate – Google bezlitośnie obcina zasięgi aplikacjom, które są niestabilne technicznie. To jest odpowiednik Core Web Vitals, ale o znacznie większej wadze dla rankingu.
-
Conversion Rate vs. Peers – To, że jesteś wysoko, nic nie da, jeśli Twoja ikona i screenshoty nie konwertują lepiej niż konkurencja z tej samej kategorii. Wtedy algorytm uznaje Twój wynik za nieistotny dla użytkownika (nawet przy dobrym dopasowaniu słów kluczowych).
-
Ruch Zewnętrzny (Off-site) – I tu wracamy do korzeni SEO. Linkowanie do strony sklepu Google Play z silnych domen i kierowanie tam ruchu z kampanii płatnych to sygnał dla algorytmu, że aplikacja jest popularna („download velocity”).
W nowym artykule na Proboost rozkładamy ASO na czynniki pierwsze. Nie piszemy o podstawach, które znajdziecie w supporcie Google, ale o tym, jak połączyć optymalizację on-metadata z techniczną jakością aplikacji i budowaniem profilu linkowego dla samego URL-a w sklepie.
Jeśli Wasze aplikacje stoją w miejscu mimo „dobrego SEO”, zapraszam do lektury. To moment na weryfikację strategii.
👉https://proboost.pl/...ji-google-play/



